5 lipca 2014

recenzja: Catrice LE Celtica rozświetlacz Co1 Far And Beyond

Cześć Dziewczyny, cała i zdrowa dojechałam do Paryża zaliczając po drodze niezwykle urokliwe miasteczko w Alzacji. Bardzo chętnie bym o tym napisała na blogu, więc dajcie znać czy taka tematyka by Was interesowała. Dzisiaj recenzja trochę spóźniona, bo zdaję sobie sprawę, że pomimo iż edycja limitowana, z której pochodzi ten kosmetyk jeszcze jest na półkach Catrice, to ze znalezieniem tego rozświetlacza może być niezwykle ciężko. Mimo wszystko chciałabym Wam go pokazać skoro to mój ulubiony produkt tego typu ostatnich miesięcy.





Jak już niejednokrotnie wspominałam opakowanie tak mi się podoba, że spokojnie można byłoby mi wcisnąć kit, że to Chanel czy limitowanka z MAC. Wygląda elegancko i cudownie, zupełnie inaczej niż to co firma oferuje nam w kolekcji permanentnej. Taka lustrzana puderniczka wybija się pośród standardowych opakowań w mojej toaletce i cieszy oko. Plastik, z którego jest wykonane wydaje się kruchy, ale poza lekkimi zarysowaniami nie widać żadnych zniszczeń. Nadruk się nie ściera. W  środku znajdziemy duże lusterko. Otwarcie jest solidne, na tzw. "klik".


Konsystencja jest bardzo pudrowa, ale też dobrze zmielona, dzięki czemu nie tworzy nieprzyjemnej warstwy na skórze. Ładnie stapia się ze skórą, a właściwie z resztą makijażu i tworzy naturalny efekt, raczej niewidoczny jako dodatkowa warstwa. Łatwo nabiera się na pędzel, ale odrobinę pyli. Jest wydajny, ponieważ mimo codziennego używania od co najmniej 2 miesięcy zużycie jest znikome. Kolorów mamy kilka - od bardzo delikatnego różu przez żółty i brąz po gołębi błękit. Zapewniam jednak, że nie ważne, od której strony go nabierzemy efekt jest taki sam i żadna niebieska poświata się nie wybija. Po zmieszaniu to jasny pudrowy róż ze srebrnymi drobinkami. Pięknie odbijają światło, ale są na tyle małe, że nie tworzą tandetnej brokatowej powłoki na twarzy. Zapach jest dziwaczny, określany przez moją mamę jako "farmaceutyczno-maślany". Na szczęście jest delikatny i wyczuwalny jedynie w opakowaniu.


Działanie mnie przekupiło do końca. Niestety moja skóra ma wiele nierówności przez niedoskonałości i blizny po nich, które staram się nałogowo ukrywać. Jednak kto nie chciałby od czasu do czasu dodatkowo pokreślić kości policzkowych i dodać skórze zdrowego młodzieńczego blasku?? Ten kosmetyk został chyba stworzony z myślą o mnie. Rozświetlenie, które z jego pomocą otrzymuję jest niezwykle subtelne, ukazuje się praktycznie tylko w momencie podania na niego światła i skóra wtedy delikatnie połyskuje. Nawet na zdjęciach (powyżej - na dłoni, poniżej - na twarzy) ciężko jest go dostrzec. Jest trwały i utrzymuje się przy dobrej bazie (mam na myśli podkład i puder) cały dzień.


Cena: 22,99 zł; 10g; Natura, Hebe; ważny 24 m-ce

Podsumowując, nie żałuję mojego spontanicznego zakupu, mimo, że z początku miałam poczucie winy, bo w szufladzie leżą już 3 rozświetlacze. Ten zdetronizował je wszystkie. W dodatku jest podobny do kosmetyku tej samej firmy z edycji limitowanej, która ukazała się w 2011 roku pod nazwą Urban Baroque, który tak bardzo mi się podobał. Nakładanie go na twarz to czysta przyjemność, podobnie jak samo patrzenie na ten produkt. Serdecznie polecam, rozglądajcie się zanim , bo może gdzieś się jeszcze ostał!


Kto go dorwał niech koniecznie się wypowie w komentarzu na jego temat!
Jestem także ciekawa czy po mojej recenzji ktoś się nad nim zaczął zastanawiać.
Pozdrawiam, Marta

23 komentarze:

  1. Piękne opakowanie :-) Kosmetyk przypomina mi prasowane meteoryty :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne ma opakowanie i bardzo ładnie się prezentuje na skórze, ale raczej się nie skuszę. Mam kilka rozświetlaczy i mimo, że używam ich codziennie to nie ciągnie mnie tak do kupowania wciąż nowych, co innego z cieniami czy szminkami- tym oprzeć się nie potrafię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie samo uzależnienie z pomadkami. Wczoraj kupiłam sobie kolejną pomadkę MAC, co wprawiło mnie w olbrzymi entuzjazm, a jedyne co usłyszałam od najbliższych to "przecież masz takich już co najmniej 5..."

      Usuń
  3. Zastanawiałam się nad nim, ale koniec końców się nie skusiłam. Opakowanie i zawartość wygląda prześlicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny puder, ale wolę jak kosmetyki mają szklane lub metalowe opakowania. Plastik prędzej czy później zniszczy się w mojej torebce i wygląda paskudnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja i tak nie zabieram takich kosmetyków ze sobą - jedynie pomadki i błyszczyki - a wolę jak są lekkie i zajmują mniej miejsca w szufladach.

      Usuń
  5. Teraz trochę żałuje, że go nie kupiłam ale nigdy nie skończę rozświetlacza Lily Lolo jeżeli będę kupowała ciągle nowe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli ten LL jesy dobry to rzeczywiście nie ma czego żałować, w końcu co chwilę wychodzą nowe kosmetyki ;)

      Usuń
  6. Prezentuje się pięknie ! Chcę go chcę !! Jutro lecę szukać go !

    OdpowiedzUsuń
  7. opakowanie jest świetne, co do kosmetyku nie miałam jeszcze ale kusisz:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Opakowanie bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  9. wygląda ślicznie i jeszcze ma ładne opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie wygląda na skórze! Ja go u siebie niestety nie widziałam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest ledwo zauważalny i musiałam się wiele natrudzić, żeby aparat uchwycił chociaż odrobinę tego efektu jaki daje...

      Usuń
  11. Kurcze teraz żałuję, że nie kupiłam go! a już go niestety nie ma w sprzedaży u mnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go odnalazłam chyba zaraz po wejściu limitki do mojej Natury, zastanawiałam się nad jago "niezbędnością" w moim zbiorze i miałam plan odczekać chwilę w celu upewnienia się. Dobrze jednak, że zaryzykowałam i go wzięłam, bo na drugi dzień już śladu nie było

      Usuń
  12. Piękna kreska na oku : D czym ją wykonałaś ? eyelinerem,kredką ? : D jakiej marki jeśli mogę spytąc? poszukuje właśnie takiego kolorku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bardzo minimalistyczny makijaż wykonany kredką... do brwi Essence, którą również podkreśliłam oczy, a kształt i utrwalenie dał mi dodatkowo nałożony skośnym pędzelkiem matowy brązowy cień z palety Sleek :)

      Usuń
  13. Moim zdaniem ślicznie sie prezentuje ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...