13 grudnia 2018

Zakupy z DM

 Cześć Dziewczyny, za oknami szaro i zimno, gdzieniegdzie już pojawił się pierwszy śnieg, gdzie indziej poda jedynie deszcz, a ja przychodzę z zakupami, o których aż kipi letnim wakacyjnym klimatem. Jak tylko zobaczyłam te kolorowe opakowania aż nie mogłam się powstrzymać przed zakupem i doszłam do wniosku, że pomogą mi one przepędzić tę mroźną aurę, przynajmniej w łazience.




  1. BALEA puder dodający objętość do włosów LE Kokos&Mango - pierwszy raz mam do czynienia z tego typu produktem. Wydaje się być przyzwoity, pięknie pachnie, mocno odbija włosy od nasady i jest w miarę niewidoczny. Użyłam go dopiero 2 razy, więc za mało na recenzję, ale póki co nie żałuję zakupu.
  2. BALEA lakier do włosów dodający objętości LE Kokos&Mango -oczywiście jak tylko zobaczyłam, że do kompletu jest lakier to musiałam dodać go do koszyka, tym bardziej, że kosztował niecałe 8 zł!
  3. BALEA szampon i odżywka do włosów suchych Woda kokosowa - to chyba nowa seria wśród kosmetyków Balea i nie ukrywam, że bardzo spodobał mi się design i to właściwie on zadecydował o zakupie. Skład długi, chociaż nie najgorszy, zapach przyjemny kokosowy i opakowania wydają się być solidniejsze niż te klasyczne białe. Każdy z tych produktów był w cenie 6,55 zł.
  4. ALVERDE dwufazowa odżywka do włosów w sprayu - dawno dawno temu miałam tę odżywkę, kiedy miała jeszcze inne opakowanie. Nie pamiętałam czy byłam z niej zadowolona, więc z ciekawością zamówiłam "nowe wydanie". Opakowanie wygląda ładnie, mam słabość do różu, atomizer działa w sam raz, ale skład pozostawia wiele do życzenia. Odżywka jest bazie alkoholu i niestety strasznie to czuć, do tego stopnia, że nie mam najmniejszej ochoty jej używać. Póki co uważam, że wyrzuciłam pieniądze (ok. 15 zł) w błoto.
  5. ALVERDE lakier do włosów - chciałam dla porównania przetestować 'naturalny' lakier do włosów. Użyłam go zaledwie kilka razy i mam względem niego ambiwalentne uczucia. Raz mi się podoba, mam małe opakowanie w porównaniu ze tradycyjnymi lakierami. Utrwala w stopniu średnim, jednak niestety ma tendencje do sklejania włosów, więc trzeba z nim uważać.
  1. BALEA żele pod prysznic Kokos&Ananas oraz Karambola&Melon - po przepięknych zapachach, które marka fundowałam nam w poprzednich edycjach, o których pisałam np. TUTAJ czy TUTAJ oczekiwałam wiele. Niestety srogo się rozczarowałam. Zapachy są przyjemne, ale średnio intensywne i dość sztuczne. Na szczęście nie były drogie ( ok. 4z zł) i mimo miłych dla oka opakowań sprezentowałam je rodzinie.
  2. BALEA pianka do golenia Peach Love - uwielbiam pianki tej marki, właściwie innych nie kupuję. Są megagęste, wydajne, pięknie pachną i zawsze mają ciekawy design. Są tanie w porówaniu z tymi, które możemy dostać w Rossmannie ( 7,65 zł).
  3. BALEA sorbet do ciała i mgiełka z drobinami LE Golden Shine - te produkty kupiłam jeszcze w sierpniu na wakacje, finalnie nie sięgnęłam po nie ani razu. Schemat podobny jak poprzednio - piękne opakowania przykuwające uwagę, niska cena, wizja złotych drobin na ciele. Czego chcieć więcej? Cóż, jeszcze nie miałam okazji się przekonać jak się sprawdzają, ale myślę, że to produkty zasługują na osobną recenzję.
  4. BALEA maseczki do twarzy - na sam koniec dorzuciłam jeszcze dwie maski z limitowanej edycji. Co prawda mam swoje ulubione, ale ze  szczególną chęcią przetestuję tę kokosowo-ananasową wersję!
Napiszcie koniecznie czy jakiś produkt wpadła Wam w oko!
Pozdrawiam, Marta

3 komentarze:

  1. Nigdy nie testowałam kosmetyków marki Balea, lecz po przeczytaniu tego artykułu chyba się na nie zdecyduje, pytanie tylko gdzie można je kupić?

    OdpowiedzUsuń
  2. Sam poczekam jak w tym wątku pojawi się trochę więcej komentarzy.Wtedy naprawdę będę bardzo zadowolony.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...