25 stycznia 2015

recenzja: Nivea Lip Butter masełka do ust (Karmel, Wanilia&Macadamia, Malina, Jagoda, Kokos)

Cześć Dziewczyny, dzisiaj postanowiłam, że pokażę Wam zbiór moich masełek do ust od Nivea, o których głośno na blogach. Jakiś czas temu była na nie promocja w Hebe, więc bez wahania wzięłam brakujące mi smaki/zapachy i stałam się szczęśliwą posiadaczką wszystkich wersji (poza bezzapachową Original). Pierwszy słoiczek kupiłam równo rok temu, więc nadszedł czas na rzetelną wypowiedź na ich temat.





Zacznijmy więc od opakowania - to metalowe słoiczki o średnicy 6 cm pokryte emalią z każdej strony w kolorze odpowiednim dla zawartego w środku zapachu, co bardzo ułatwia znalezienie odpowiedniej wersji, kiedy mamy ich więcej. Niestety wieczka się w żaden sposób nie zakręca, przez co może się zdarzyć jego samoistnie otwarcie np. w torebce i może to doprowadzić do niemałych zniszczeń. Inna kwestia to higiena, wkładanie palca do środka i później na usta nie należy do najczystszych metod, szczególnie, gdy jesteśmy w terenie, dlatego ja stosuję je obecnie jedynie w domowym zaciszu. Ach, no i warto wspomnieć, o opakowaniu w chwili zakupu - słoiczki są bardzo dobrze zabezpieczone, jak widać na zdjęciu powyżej, więc mamy pewność, że nikt nie otwierał ich przed nami.


Konsystencja odrobinę różni się w każdej wersji, ale ogólnie można ją opisać jako "bardzo kremowa wazelina". Bardzo dobrze się nakłada i rozsmarowuje. Na ustach nie jest lepiąca, ale jest trochę zbyt śliska, przez co często wypływa poza kontur ust i zwyczajnie na nich się nie utrzymuje tak długo jakbym sobie tego życzyła.  Niestety trzeba z nimi uważać, bo zbyt gwałtowny, nieostrożny ruch i można sobie w nim zrobić niezłą dziurę lub skończyć z połową opakowania na palcu, latem jest to jeszcze bardziej prawdopodobne. Warto tu też wspomnieć o wydajności, która jest bardzo dobra, ja po swoje masełka nie sięgam codziennie, dlatego starczają na co najmniej pół roku.  Kolor również jest zależny od tego jaką wersję posiadamy, w kokosowej jest biały, w karmelowej żółtawy, a malinowej cukierkowo różowy. Najważniejsze jest to, że nie barwią ust, jedynie delikatnie je bielą i nabłyszczają, co nawet ładnie wygląda. Zapachy oczywiście też się różnią od siebie, ale o tym zaraz.


Przyjrzyjmy się więc każdej wersji z osobna...


Karmelowa, czyli Caramel Cream jest moją ulubioną. Słodki, autentycznie karmelowy zapach krówek, aż chce się tę masę ładować nie na usta lecz do nich!


Wanilia i Macadamia spodobała mi się najmniej, z początku nawet dla mnie śmierdziała, później jednak zmieniłam zdanie o zapachu  na "mdłe i nudne", więc oddałam mamie, której się podoba.


Malinowa, czyli Raspberry Rose była dla mnie niewiadomą, ale okazała się bardzo przyjemną wersją. Zapach przypomina mi pyszny budyń malinowy z sokiem, którym zajadałam się w dzieciństwie. Ta wersja jest chyba najgęstsza i najbardziej bieli usta.


Jagodowa, czyli Blueberry Blush plasuje się u mnie na 2 miejscu w rankingu ulubieńców. Zapach słodki, ale owocowy, podobny do aromatu jogurtu jagodowego. Bardzo często ostatnio po niego sięgam.


Kokosowy, czyli Coconut także należy do moich ulubionych, głównie przez swoja autentyczność w zapachu. Słodki, ale nie przesłodzony.

Działanie mogę opisać w kilku zdaniach, ponieważ balsamy te są dobre, ale nie najlepsze. Nakładanie ich na noc grubą warstwą, jak mam w zwyczaju robić, nie ma sensu, ponieważ, jak pisałam, zaraz znikają z ust i tyle by było z ich działania. Najlepiej sprawdzają się w dzień, w domu, kiedy można je często aplikować. Dają przyjemne uczucie na ustach, lekko je natłuszczają i zabezpieczają, ale na pewno nie jest to działanie głęboko nawilżające, które uratuje bardzo zniszczone mrozami wargi. Skład opiera się na parafinie i krystalicznym wosku mineralnym, które mogą być komedogenne, ale zawiera też masło shea, olej rycynowy i ten ze słodkich migdałów.


Cena: ok. 10 zł; 16,7 g; Hebe, Rossmann, Super-Pharm, Natura

Podsumowując, lubię je, ale nie szaleję za nimi, chociaż może wyglądać inaczej patrząc na zdjęcia powyżej... Te pięć, a właściwie cztery opakowania, które mi zostały powinny mi starczyć na kilka lat, gdyby nie to, że co chwilę mam jakiś inny balsam do ust, wtedy robią się z tego dekady.. Zapachy tych balsamów są słodkie i zachęcają do stosowania, w przeciwnym razie poszłyby prawdopodobnie w kąt. Znam produkty o lepszych właściwościach pielęgnacyjnych, ale mimo to uważam, że na jedną wersję zapachową można się skusić, tak dla przyjemności :)

Chętnie przeczytam Wasze zdanie na temat tych balsamów.
Wiem, że ogrom z Was posiada chociaż jedną wersję zapachową.
Co wy sądzicie o ich właściwościach ?
Pozdrawiam, Marta

25 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Zależy do czego je porównać, z balsamem Tisane nie mają szans, ale miałam też dużo gorsze...

      Usuń
  2. Kocham je! Chociaż nie przepadam za formą ich aplikacji.. No ale :D Poluję teraz na wersję kokosową :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja, mam obiekcje, ale jak tylko pojawiły się nowe zapachy poleciałam do sklepu :D

      Usuń
  3. Miałam tylko malinę i mnie niestety uczuliła :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę wypróbować nowe 2wersję ale mam tyle tych mazideł, że chyba sobie na razie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  5. używam kokosowego i dla mnie jest fajne:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że szybko znika z ust, ale i tak wypróbowałabym wersję karmelową :)

    OdpowiedzUsuń
  7. W Stanach weszła właśnie nowa wersja, kakaowa - tej jeszcze nie masz :)

    OdpowiedzUsuń
  8. mam karmelowe - kiedyś bardzo lubiłam teraz już zmieniłam zdanie :P

    OdpowiedzUsuń
  9. ja ciagle gdzies wrzucam jakiś balsam do ust.. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. mam wersję waniliowa i muszę sobie jeszcze dokupić kokos i jagode, uwielbiam je <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam kokos, to moje pierwsze masełko Nivea i jestem zadowolona :) Bardzo przyjemny kosmetyk, aczkolwiek moim ulubieńcem i faworytem w kwestii mazideł do ust jest Tisane w słoiczku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli dokładnie tak jak u mnie, Tisane jest niezastąpione, ale wersja w pomadce nie jest tak dobra, a szkoda, bo taka forma aplikacji jest dużo wygodniejsza...

      Usuń
  12. Testowałam już wszystkie wersje oprócz jagodowej i klasycznej. Kocham te masełka! Smaruję nimi wargi zawsze przed pójściem spać. Obecnie mam kokosowe ♥, ale moim faworytem jest zdecydowanie wanilia z makadamią.

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam wersje malinową i chcę przetestować tez resztę. ;)
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń
  14. mam malinowy i jestem w nim zakochana <3

    OdpowiedzUsuń
  15. KOkos , karmel , jagoda czy malinka ? Ktora polecacie ? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... jak dla mnie to są najlepsze zapachy i nie potrafiłabym wybrać tego jedynego :D

      Usuń
  16. Mam wanilię i malinę, dla mnie są beznadziejne, i do tego to opakowanie, w którym trzeba dłubać paluchem, pomijając fakt, że cieżko je otworzyć ;/
    ale namarudziłam hehe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ta aplikacja mnie trochę denerwowała. Może przejrzysz mojego bloga?

      Usuń
  17. Miałam to masełko malinowe-zapach bardzo ładny, nawilża dobrze, ogółem masełko było bardzo dobre ;) Denerwowała mnie aplikacja produktu. Zapraszam na mojego bloga. Dopiero zaczynam i bardzo chciałabym zdobyć jakiś czytelników :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...