30 października 2016

denko październikowe

 Cześć Dziewczyny, dawno nie robiłam denka, głównie wynika to z faktu, że nie było mnie w Poznaniu tylko jeździłam po Polsce. W tym czasie zużywałam oczywiście kosmetyki, ale byłabym nienormalna, gdybym je jeszcze miała przywieść ze sobą z podróży do domu. Jednak, rok akademicki się rozpoczął, ja powróciłam do siebie i na nowo prowadzę swoje rutynowe czynności pielęgnacyjne, a przynajmniej staram się.Stąd też można zauważyć wzmożone zużycie wszelkiej maści kremów czy balsamów, po prostu pogoda daje mojej skórze w kość. Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii wyżej pokazanych produktów zapraszam dalej.






  1. BATISTE suchy szampon Floral Essences - suche szampony tej marki królują wśród moich kosmetyków do włosów, teraz rzadziej je używam, bo nie mam aż takiej potrzeby, chociaż przy stylizacji i unoszeniu włosów od nasady są niezastąpione. Wersja kwiatowa miała dla mnie chyba najprzyjemniejszy zapach, tuż za nią jest tropikalna. Kolejne opakowanie już w użyciu.
  2. PHARMACERIS H skoncentrowany szampon wzmacniający do włosów osłabionych - mój ulubiony szampon, jest bardzo wydajny, wygładza, nawilża i dobrze oczyszcza moje włosy. Doceniłam go tym bardziej, odkąd mam w łazience zwyczajne 'drogeryjne' szampony, które odciążają mi włosy u nasady, a nie zapobiegają puszeniu się końcówek. Podczas promocji w Super-Pharm na pewno się na niego skuszę ponownie.
  3. MANUFAKTURA KOSMETYCZNA olejek z pestek malin - brałam go z myślą o pielęgnacji twarzy, ale finalnie wspomagał pielęgnację moich włosów i tutaj sprawdzał się przyzwoicie, tzn. nawilżał i wygładzał końcówki, no i oczywiście dodawał blasku (nakładany na noc w solidnej ilości), jednak nie na tyle abym kupiła go ponownie. No i strasznie brudził pościel itp.
  4. KALLOS Keratin maska keratynowa z proteinami mleka i keratyny - kupiłam ją w bardzo okazyjnej cenie w Hebe za ok. 11 zł i myślałam, że zrobiłam 'deal życia'. Potem okazało się, że moje włosy dobrze na nią reagowały tylko przez pierwsze użycia, potem już niespecjalnie widziałam efekty, a chodziło mi tu głównie o wygładzenie włosów. Wymęczyłam więc ten ogromny słój i więcej takiego interesu nie mam zamiaru robić.


  1. FA Coconut Water żel pod prysznic - zapasy żeli Balea powoli się u mnie kurczą, więc zaczęłam niezobowiązująco rozglądać się po drogeriach. Zapach tego żelu ściął mnie z nóg i wiedziałam, że wróci ze mną do domu. Przepiękny lekki, soczysty, wakacyjny aromat kokosa i jakby mleczka do opalania przywodzą mi na myśl wypoczynek pod palmami. Poza tym świetnie się pieni, jest bardzo wydajny i niedrogi. Może do niego powrócę, kiedy zatęsknię za tym zapachem.
  2. Alterra krem do ciała Bio Granat &Masło Shea - tubkę rozcięłam, więc zużyłam produkt do ostatniej kropli. Opinia moja pozostaje niezmieniona - przyjemny balsam, ale nic nadzwyczajnego nie robi, myślę że sprawdzi się u osób z niewymagającą skórą, które wybierają kosmetyki o naturalniejszych składach i szukają ich w drogeriach. Ja do niego nie wrócę, chociaż zły nie był. 
  3. CZTERY PORY ROKU zimowy krem regenerujący - bardzo wydajny produkt, chociaż nie ukrywam, że systematyczności w pielęgnacji dłoni nie mam za grosz. Bardzo przyjemny zapach, ciepły i otulający dzięki mleku i miodzie. Skóra dłoni była zabezpieczona przed mrozem i nawilżona. Na jesień/zimę jak znalazł, na lato też się nada, jednak pozostawiał film. Nie wrócę do niego, ponieważ wolę kremy od Evree.

  1. TOŁPA DERMO FACER ROSACAL żel micelarny - z początku byłam nim zachwycona, ale teraz kiedy codziennie się maluję widzę, że nie domywa mi makijażu nawet przy 2 czy 3 myciu. Zdecydowanie poleciłabym go dla posiadaczek skóry wrażliwej i suchej, ja z pewnością mu się jeszcze przyjrzę, bo mam już drugie opakowanie w użyciu.
  2. L'OREAL DEMAKIJAŻ łagodny płyn do oczu i ust - to był zwyczajny płyn dwufazowy, na szczęście oby dwie fazy świetnie się ze sobą mieszały i równomiernie mi ich ubywało. Zużyłam do samego końca, ale nie było to nic nadzwyczajnego. Plus za pojemność, opakowanie na pewno ze mną zostanie, bo z chęcią tam przeleję np. żel pod prysznic jak będę wyjeżdżać. Możliwe, że kupię go ponownie, aby wyrobić sobie zdecydowaną opinię.
  3. LUSH mgiełka do twarzy Tea Tree Water - stosowałam go na twarz jako tonik, jako odświeżającą mgiełkę w upalne dni, do dezynfekcji poduszek i ekranu telefonu. Będę za nim tęsknić, bo to bardzo uniwersalny produkt i ubolewam nad jego dostępnością w Polsce, na pewno przy najbliższej okazji kupię kolejne opakowanie.
  1. BIODREMA HYDRABIO Legere lekki krem nawilżający - świetny krem na dzień, pod makijaż. Nawilża skórę, ale ekspresowo się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy, współgra z podkładami. Bardzo wygodne opakowanie, lekka konsystencja, nie zapycha porów - rewelacja! Jestem w trakcie 3 opakowania i mam kolejne w zapasie.
  2. BIODERMA HYDRABIO Riche bogaty krem nawilżający - bogatą wersję stosowałam na noc i w dni, kiedy potrzebowałam dodatkowej dawki nawilżenia. Bardziej treściwa konsystencja, ale nadal nie tłusta, lepiej nawilżająca, dłużej pozostawała na skórze przynosząc uczucie komfortu. Wersję Riche miałam tylko raz, ale myślę, że skuszę się na nią ponownie w przyszłości.
  3. PHARMACERIS A lekki krem głęboko nawilżający - lekki na pewno nie był, przynajmniej nie w porównaniu z Biodermą. Miał treściwą konsystencję, odrobinę tłustą, ale nie zapychał. Świetny na zimę i na wszelkie wyjazdy np. narty, bo pozostawia na skórze ochronny film i ma filtr przeciwsłoneczny. Podejrzewam, że w takim celu zakupię go ponownie.
  4. ALTERRA HYDRO krem na noc - sama nie wiem jak się to tego kremu ustosunkować, ponieważ nie był tragiczny, ale też nie przekonał mnie do siebie. Miał przyjemny zapach, konsystencję, no i tym bardziej cenę, ale nie widziałam nadzwyczajnych efektów. Raczej do niego nie wrócę.
  1. ELIZABETH ARDEN woda perfumowana Green Tree - pisałam o nim dawno dawno temu, od tego czasu trochę się mój gust zapachowy zmienił, więc ten zapach służył mi ostatecznie jako odświeżacz w szafie. Nie zmienia to faktu, że był bardzo świeży i czysty, choć ulotny. Nie wrócę do niego ponownie.
  2. SECHE VITE top coat - najlepszy jaki miałam, chociaż już w połowie butelki na tyle gęstnieje, że trzeba się zaopatrywać w nową. Póki używam standardowych lakierów musi znaleźć się w mojej kosmetyczce. 
  3. MAC Fix+ -wersja mini służyła mi głównie podczas moich wyjazdów, ale też bardzo pomogła przekonać się czy ten produkt jest w ogóle dla mnie. Scalał makijaż, ściągał tzw. pudrowość z twarzy i dawał przez to naturalniejszy wygląd skórze, ale nie przedłużał trwałości. Niedawno to kupiłam pełnowymiarową wersję.
  4. EVELINE serum do rzęs 3w1 - kupiłam je jeszcze zanim na rynek weszło serum Long4Lashes (recenzja TUTAJ) i to właśnie na takie rezultaty właśnie liczyłam, jakie dało mi L4L. Oczywiście nic z tego nie było, chociaż odżywka ta przyzwoicie sprawdzała się jako baza pogrubiająca pod tusz i w ten sposób była tańszym zamiennikiem podobnej białej bazy np. z Clinique. Nie kupię ponownie.
  5. MY SECRET puder transparentny - bardzo podobny, identyczny wręcz do pudru z Essence (recenzja TUTAJ), niestety mi się skruszył pod koniec, ale i tak zużyłam go co do grama. W takiej cenie oby dwa pudry nie mają sobie równych. Obecnie używam innego, sypkiego, ale myślę, że kiedyś jeszcze do niego wrócę.
  6. URBAN DECAY NAKED SKIN korektor (Fair Neutral) - najlepszy korektor jaki miałam do tej pory, wygodnym opakowaniem z gąbkowym aplikatorem wygrywa zdecydowanie z Maciem PRO Longwear, a krycie ma równie dobre, a może nawet i większe. Już szykuję się do zakupu nowej sztuki.
  7. OCEANIC LONG 4 LASHES serum na porost rzęs - kolejne zużyte opakowanie, więc mogę się jedynie powtórzyć - jestem zadowolona z rezultatów, które w ramach regularnego stosowania przez 3 miesiące otrzymałam i na pewno będę je używać dalej (z małymi przerwami, aby dać oczom odpocząć). Ciekawych efektów odsyłam do pełnej recenzji.
  8. INNE- trochę zużyłam sobie próbek zapachów, które systematycznie znosiłam do domu z każdej wizyty w Sephorze lub Douglasie, każdy z powyższych mi się podobał, ale mam swoje ulubione zapachy i długą listę zakupów przed sobą w tej kwestii. Dodatkowo udało mi się ponownie przejrzeć szuflady i wyeliminować następną garść kosmetyków, których nie używałam, a tylko zajmowały mi miejsce.
Pozdrawiam, Marta

11 komentarzy:

  1. Trochę tego jest. Też właśnie zużyłam ten sam Batiste :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I całe szczęście, bo mi się już kosmetyki w łazience nie mieszczą ;D

      Usuń
  2. Miałam tylko szampony z Batiste i Maskę z Kallosa. Oba produkty bardzo lubiłam, ale do tego drugiego, w przeciwieństwie do pierwszego, raczej nie wrócę. Mój kokosowy Batiste jest na wykończeniu i już zastanawiam się po jaki zapach sięgnąć następnym razem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jest przecież w czym wybierać :)

      Usuń
  3. Całkiem sporo denek Ci się uzbierało :) Jak za zapachem kokosa nigdy nie przepadałam, tak teraz oglądam się za każdym kosmetykiem o jego zapachu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak kiedyś miałam, podobnie z wanilią. Tylko warunek jest jeden - muszą być w miarę autentyczne!

      Usuń
  4. Zainteresował mnie krem z Biodermy, fajnie, że jest lekki i nie pozostawia tłustej warstwy - właśnie czegoś takiego szukam na dzień. Serum-odżywkę z Eveline stosuję jako baza pod tusz i w tej roli dobrze się sprawdza. Jako odżywka- tak jak Ty - nie zauważyłam efektów. Muszę przyjrzeć się bliżej szamponowi z Pharmaceris, tej wersji jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ten krem była jakiś czas temu wielka promocja przy kasach w SuperPharm, bo bodajże zmieniali opakownaia i kosztował mnie on wtedy ok. 17 zł, więc od razu wzięłam 4!!!

      Usuń
  5. Ale zużyłaś! Miałam jeden krem bioderma, który miał bardzo mocno nawilżać, ale nie spisał się. Niedawno skończyłam krem na dzień krem z serii Perfecteur SPF 30 i byłam bardzo zadowolona. idealny na dzień. ;-)
    Seche Vite genialny wysuszacz, też nie wyobrażam sobie bez niego malowania paznokci.

    OdpowiedzUsuń
  6. Sporo kosmetyków, szczególnie produkty do ust. :)
    Zapraszam-Mój blog
    Odwdzięczam się za każdą obserwacje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię ten szampon Pharmaceris z serii H :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...